
- Wciągnij brzuch.
- Coooo??? A po co? - Tak zwykle reagują osoby, którym daję taką radę.
- Po prostu lekko napnij mięśnie brzucha.
…..
- Ale nie tak, żebyś nie mogła oddychać. – Śmieję się patrząc na koleżankę, która właśnie wciągnęła brzuch i zaczyna się robić czerwona na twarzy.
- Napnij mięśnie brzucha tylko w 30 % - Próbuję wytłumaczyć i przywrócić jej oddech.
- I co dalej? Mam tak chodzić? – dopytuje koleżanka.
- Tak.
- Długo?
- Cały czas.
- Ale tak się nie da! – krzyczy zrozpaczona.
- Da się, spójrz na mnie, ja zawsze chodzę z wciągniętym brzuchem i nie bolą mnie plecy po dłuższym spacerze.
- O! Mam bardziej płaski brzuch! – znajoma dostrzega plusy niewygodnej sytuacji, więc ja sprytnie to wykorzystuję:
- No właśnie wyobraź sobie, że spacerujesz po plaży, wokół stado przystojniaków i musisz dobrze się prezentować.
Co robisz? Wciągasz brzuch, prostujesz plecy i dumnie prezentujesz swoje wdzięki.
- Ale mnie bolą plecy. To dlaczego mam wciągać brzuch? – dopytuje znajoma.
- Mięśnie są po to, żeby ich używać. A my jesteśmy leniwi. I nie lubimy się wysilać, więc idziemy na skróty. Nie używamy mięśni jak nie musimy. – opowiadam.
- Co to znaczy?
- Kiedy stoisz, idziesz, podnosisz coś ciężkiego, powinnaś mieć zawsze wciągnięty brzuch. Jeżeli tego nie robisz, bardzo duże obciążenie muszą znieść Twoje plecy i Twój kręgosłup. A jak lekko napniesz mięśnie brzucha, tworzy się gorset mięśniowy, który odciąży i zabezpieczy Twój kręgosłup przed nadmiernym przeciążeniem.
- Ok. Spróbuję!
Spróbowała i była zdziwiona, że jest lepiej. Ona i parę innych osób też. Czy to działa? Spróbuj sama. A później podziel się ze mną swoim spostrzeżeniami.